Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział III - Ciasteczka

Jeśli chcesz być powiadamiany o nowych notkach, wpisz się do listy meilingowej!!!

Rozdział III - Ciasteczka

A oto nowa notka!
Serdecznie zapraszam do czytania :))

***

Mel podreptał posłusznie za chłopakiem. Kiedy znaleźli się poza polem zasięgu wzroku Toma i George’a, odsunął się od niego i stanął.
- Co to było? – spytał ostrożnie. Oparł dłonie na biodrach. Miał na sobie fioletowe spodnie, czarny dość obcisły top, ukochaną czarną skórzaną kurtkę i srebrną dużą torbę. Granatowe włosy opadały mu delikatnie na ramiona. Brwi uniosły się pytająco. Michael westchnął zrezygnowany, wsadzając dłonie do kieszeni jeansów. Zaczął szukać w swoich butach czegoś wielce interesującego.
- Nic – odpowiedział w końcu.
- Długo nad tym myślałeś? – zakpił Mel.
- Ech… Nie chciałem, żeby cię sprali.
- Uważasz, że zrobiliby to?
- Głuchy jesteś? A może głupi? Nie słyszałeś, co mówił Tom? – oczy blondyna wbiły się w twarz chłopaka naprzeciwko. Zalśniły niedowierzeniem i irytacją. Widać w nich też było nutkę troski.
- Oczywiście, że nie. Wiem, że chcieliby mnie zlać, ale nie dałbym się tak łatwo! Nie jestem aż tak słaby, na jakiego wyglądam.
- W gębie na pewno nie – zauważył bystrze blondyn. Mel roześmiał się. – Ale ich jest dwóch. Ty jeden. Poza tym spójrz na nich i na siebie. Wyglądasz jak kijanka w porównaniu do wielkiej ropuchy.
- Trafne porównanie.
- Może…
- Oni też śmierdzą i mają brodawki na tyłkach – powiedział całkowicie poważnie ciemnowłosy.
- Mógłbyś wylądować w szpitalu, zdajesz sobie z tego sprawę?
- Taa… Myślisz, że jadają muchy? W sumie… Co jedzą ropuchy?
- Czy to cię nie obchodzi?
- Patrz jak się zrymowało! Ale bajer.
- Mel, idioto! – Blondyn szarpnął chłopakiem. Uśmiech na twarzy ciemnowłosego znikł. Nastolatek westchnął przeciągle. Wzrok Michaela przeniósł się na jego usta. Przypadkiem.
- Zdaję sobie z tego sprawę, Michael – powiedział powoli. – Ale co mam zrobić? Nic. Nie zmienię ich stosunku do mnie. A co do dzisiaj… Nie dałbym się tak łatwo, to musisz wiedzieć. Nie jestem jakąś tam ofiarą. Zdziwiłem się, że mnie z tego wyciągnąłeś, ponieważ wydawałeś się być bardzo obojętny. Zwłaszcza w stosunku do mnie.
- Nie lubię zbliżać się do ludzi – wyjaśnił blondyn.
- Dlaczego?
- Mam swoje powody. – Odwrócił wzrok. Mel uśmiechnął się smutno i dotknął ramienia chłopaka.
- Mi możesz powiedzieć, wiesz? I tak nikt mnie nie słucha. A jak słucha, to nie wierzy. Więc, nie masz się czym stresować. Powiedz.
- Racja… Kto by cię słuchał, jak pierdolisz głupoty – mruknął Michael, krzywiąc się. Po chwili jednak spuścił głowę i westchnął głęboko. – Nie zbliżam się do ludzi, ponieważ większość z nich to podłe bezwartościowe kreatury.
- Hmm… Opuścili cię? – spytał cicho Mel. Blondyn nie odpowiedział, tylko mruknął coś pod nosem. Ciemnowłosy zrozumiał, że ma rację. Smutną cholerną rację.- To znajdź kogoś, kto tego nie zrobi – powiedział i odszedł w swoją stronę. W głowie kłębiły się mu tysiące myśli.

Minął kolejny tydzień. Mel zręcznie unikał spotkań sam na sam z Tomem i jego kumplami, a Michael po cichu sprawdzał, czy wszystko z nim w porządku. Przez to jedno zdanie, który ciemnowłosy powiedział mu ostatnio, poczuł do niego coś na kształt dziwnej sympatii. Miał wrażenie, że chłopak go rozumie. Mimo braku rozmów, spojrzeń lub choćby kulturalnego „cześć” na początek dnia. Był również wdzięczny za milczenie. Wiedział, że Mel nie powiedział nikomu ani słowa o prostym wyznaniu blondyna. W zamian za to postanowił trzymać od niego chłopaków jak najdalej się dało. Nie rozmawiał z nimi zwykle, ale czasem burknął pod nosem uwagę na temat czegoś ciekawego, co się działo w szkole. Zwykle to coś działo się w tym samym czasie, kiedy „jego banda” chciała zlać Mela. Chłopak doskonale zdawał sobie sprawę, z tego co robi blondyn. Nie wiedział, czy ma się cieszyć, czy też nie, ale nie komentował. Był nawet mile połechtany. Nie często ktoś się o niego martwił.

- Jaki jest twój ulubiony kolor? – spytał Mel pewnego dnia na lekcji historii. Michael spojrzał na niego z pytaniem w oczach i nieco ogłupiałą miną. Nie odpowiedział. Znów przybrał swój zimny wyraz twarzy i wbił wzrok w tablicę. Kiedy dzwonek zadzwonił, powoli zebrał swoje rzeczy i zwyczajnie wstał.
- Wiśniowy – powiedział cicho, nie patrząc na Mela i odszedł. Uśmiechnął się w duchu. Po cholerę Mały zadał takie pytanie? Tak, właśnie… Od jakiegoś czasu nazywam go w duchu Małym, pomyślał. Cholera.

- Wszystkiego najlepszego! – zawył Mel, w szatni, kiedy nikogo jeszcze nie było. W piątki zaczynali wychowaniem fizycznym, na które on i Michael zjawiali się wcześniej. Blondyn podniósł leniwie wzrok na ciemnowłosego i zamarł. Chłopak miał na sobie białe, przylegające spodnie, białą koszulkę z nadrukowaną plamą wina na środku, czerwone buty do połowy łydki, czarną skórzaną torbę i… Przefarbował włosy! Jego naturalnie czarne kosmyki przeplatały się z pięknymi wiśniowymi pasemkami. Nie było śladu po granacie. Uśmiechał się od ucha do ucha a w dłoniach trzymał pudełko zawinięte w papier prezentowy. Podszedł do Michaela. Zawsze chciał komuś sprawić taką niespodziankę. Nigdy nie miał okazji, więc ucieszył się, kiedy taka nadeszła.
- Co… - zaczął nieporadnie Michael, wskazując drżącym palcem na fryzurę chłopaka. – Co… Co to jest, do diabła?
- Nie podoba ci się? – spytał Mel bardzo poważnym tonem i potrząsnął głową. Blondyn roześmiał się szczerze i opadł na ławkę.
- To… Dlatego chciałeś wiedzieć, jaki jest mój ulubiony kolor? Żeby przefarbować włosy? Nie miałeś pomysłu?
- Można tak powiedzieć – przyznał Mel. – Są twoje urodziny, pomyślałem… Że to… No… Że będzie zabawnie. A poza tym, trzymaj. – Rzucił mu na kolana pakunek i podszedł do szafki. Otworzył ją i zdjął bluzę. Michael rzucił mu krótkie spojrzenie. Chłopak miał delikatny mleczny odcień skóry. Nie był jakoś przesadnie umięśniony, ale można było zauważyć delikatne fale na jego brzuchu. Blondyn uśmiechnął się lekko. Przywodzi na myśl jakiś posąg, pomyślał. Z tym jego jasnym odcieniem skóry. Mel zdjął już spodnie i został w samych, równie wiśniowych jak jego pasemka, bokserkach z rysunkiem róży na boku. Jego nogi również przypominały kończyny rzeźby.
- Czemu nie otwierasz? – spytał chłopak, mrużąc oczy. Pochylił się, szukając w torbie spodenek od wf-u. Żołądek Michaela zawiązał się w supeł i wykręcił kilka fikołków. Żeby to jasna cholera! Boże… To powinno być zakazane, myślał gorączkowo. Jego twarz wyrażała obojętność, jednak miał ochotę jęknąć. Widział napięte pośladki chłopaka przed sobą i zaczął sobie wyobrażać różne chore…
- Hej? Ty też się mnie brzydzisz? – rzucił spokojnym tonem głosu Mel. Znalazł spodenki i wciągnął je na siebie. Michael nie odpowiedział. Delikatnie zerwał kolorowy papier z pudełka. Zobaczył ciasteczka. Otworzył pokrywkę i nie mógł powstrzymać uśmiechu.
- Z czym są? – spytał już ze swoim normalnym wyrazem twarzy.
- No…. Różne! – chłopak ożywiony doskoczył do blondyna. Ten, odsunął się nieco. Poczuł słodki zapach skóry bladego chłopaka. Przełknął ślinę i wbił wzrok w ciasteczka. – Zrobiłem kilka różnych, bo nie wiem, jakie najbardziej lubisz. Nie chciałem pytać, żeby to była niespodzianka! Jedne są z truskawkami, drugie z czereśniami, te są z płatkami czekolady, a te z wiśniami! Mam nadzieję, że któreś przypadną ci do gustu. – Odsunął się. – Jak chcesz, możesz dać psom. Nie będzie mi to przeszkadzać.
- Czemu miałbym to niby robić?
- Ponieważ większość by tak zrobiła.
- Długo ci to zajęło? Pieczenie? – uniósł jedną brew do góry.
- Nie – mruknął Mel i stłumił ziewnięcie. Michael znów nie wytrzymał i po raz kolejny się uśmiechnął.
- No, właśnie widzę. Nie martw się, nie wyrzucę ich. Nikt nigdy… Nie zrobił dla mnie nic takiego. Tym bardziej… Chłopak.
- Och… - Mel zarumienił się lekko. Blondyn odwrócił błyskawicznie wzrok. Patrz na ciastka, patrz na ciastka… Na ciastka, durna pało!
- Wiem, że to może być trochę… Głupie stwierdzenie, jak na chłopaka… Ale ja lubię gotować i piec, wiesz?
- Rozumiem. Ja w sumie też. Chociaż nie umiem robić ani ciastek ani ciast. To chyba zwyczajnie nie dla mnie. – Uśmiechnął się lekko. Tym razem do Mela. Wziął jedno z ciastek do ręki i ugryzł. Zaskoczony, szerzej otworzył oczy. Ciemnowłosy przypatrywał mu się nerwowo. Zbliżył się. Ten jego cholernie słodki zapach, pomyślał Michael. Westchnął.
- I co? – spytał Mel.
- Dobre. Na serio, dobre. Spodziewałem się czegoś gorszego. Dzięki.
- No to się cieszę! – niemal krzyknął chłopak i gwałtownie wstał. Narzucił na siebie białą koszulkę i zamknął szafkę z głuchym trzaskiem.
- Czemu je dla mnie zrobiłeś? – spytał po chwili blondyn. Męczyło go to już jakiś czas.
- Czy to nie oczywiste? – zdziwił się ciemnowłosy. – Masz dzisiaj urodziny. Należało ci się!

Może i mu się należało, ale nie dostał już nic więcej tego dnia. Nikt mu nie złożył życzeń, nikt nie podarował ciastek. Jego fanki jak zawsze piszczały i cieszyły się na jego widok, ale nawet one nie znały daty jego urodzin. Szesnasty września. Jego dzień. Dzień, o którym pamiętała zawsze tylko jego już zmarła babcia. Dzień, który świętował również Mel. Dlaczego ten chłopak się tym zainteresował? Skąd wiedział? Po co trudził się nad ciastkami? Blondyn spojrzał znad swojego stolika, na ciemnowłosego. Znów żartował z tą swoją kumpelą. Śmiał się i niemal płakał z rozbawienia. Ale… Nikogo, prócz tej blondyneczki, nigdy przy nim nie było. Czyżby również odczuwał nutkę samotności? Czy to dlatego pamiętał o urodzinach Michaela? Bo jako jeden z niewielu się z niego nie śmiał? Blondyn nie mógł tego zrozumieć. Uśmiechnął się jednak ciepło, sięgając po przedostatnie ciastko.

Mel śmiał się z żartu, który opowiedziała Marrie. Otarł łzy rozbawienia z twarzy i napił się soku.
- Patrz! – dziewczyna złapała go za kolano. – Michael nadal wcina te twoje ciasteczka. Siedzi tam i cieszy się jak głupi!
- Mówisz? – ciemnowłosy spojrzał w stronę stołu chłopaka. Dziewczyna miała racje. Obiekt jego zainteresowani jadł ciastka z błogim zadowoleniem na twarzy. Po chwili jednak chyba się opamiętał i przestał się uśmiechać. Szybko obrzucił wszystkich badawczym spojrzeniem.
- Masz rację. Smakują mu. Cieszę się!
- No i dobrze. Od żołądka do serca, prawda? – zaśmiała się Marrie.
- Rozumiem! To dlatego ostatnio ciągle przynosisz Raulowi drugie śniadanie, co?
- Że ja…? Że ja niby…? Że… Że co ja?!
- Już ty dobrze wiesz co! – prychnął chłopak.
- Mel! – dziewczyna uderzyła go lekko w udo i zaśmiała się. – Nie gadaj głupot.
- Dobrze, wiem, że ci się podoba.
- Oczywiście. Masz rację. Pełna powaga. Tak. Kocham go. Kocham go tak mocno jak spleśniały kawałek sera, który noszę w tylniej kieszeni spodni od zawsze. – wstała. Mel wyszczerzył zęby w uśmiechu i klepnął ją w tyłek. Pisnęła zdziwiona.
- No co? Chciałem sprawdzić, gdzie ten ser!

***
Pozdrawiam i zachęcam do komentowania ^^

karmelowa 7/12/2008 22:16:44 [Powrót] Komentuj



No to opowiadanie boskie ^_^ Te ciastka mnie rozwaliły xD Musze sobie jeszcze raz wyobrazić Mela w tych czarno-wiśniowych włosach *__* Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na niusa :*
WerQn 9/12/2008 18:26:57
| brak www IP: 89.229.8.218

świetna notka. oni tak do siebie pasują!!! mam nadzieję, że się uda i że będą razem.
kocham twoje opowiadania!
ryuu 8/12/2008 20:08:30
| brak www IP: 89.228.151.252

Na początku thx za koma ;))
Świetne opo. Serio. Super piszesz. Blondyn jest ciekawą postacią. Chyba wiem, co on czuje, też przez to przechodziłam...
jeśli możesz, powiadamiaj mnie na gg 9147755
z góry thx ;*
Kyu ketsuki 8/12/2008 20:00:15
| brak www IP: 82.177.173.131

No to najpierw zacznę od noci. Jest zabawna i długa. I strasznie mi sie podobała. I dziekuje za poinformowanie mnie o niej(to najważniejsze).
A co do komentarza na moim blogasku to musze przeznać ze jeszcze nikt mnie nigdy tak nei skrytykował. I wiem ze to moze zabrzmieć dziwnie, ale bardzo dziekuje. Szczerze.
A jeśli chodzi o powiadamianie o nowych nociach to mam takie małe pytanko. Bo widzisz, ja na jednym blogu mam dwa opowiadania jedno jest yaoi a drugie o Akatsuki. I chciałabym wiedziec czy mam cie tylko powiadamiać o nociach z opka yaoi czy tego drugiego tez?
I to chyba wszystko. Pozdrawiam, paa;*
Ninika 8/12/2008 16:01:59
| brak www IP: 83.10.229.186

Cudo ^^ a te ciastka mnie rozwaliły xDD pisz dalej jak najszybciej.
Green 7/12/2008 22:27:16
| brak www IP: 89.228.68.204






***
Szablon wykonany tylko i wyłšcznie dla tego bloga.

Gdzie jeszcze można mnie znaleźć

Hermiona & Draco.
Diferente Mundio.
Misteria - czyli ja.

Spis treści

Sułtan i Złodziej
Rozdział pierwszy.
Rozdział drugi.
Rozdział trzeci.
Rozdział czwarty.
Rozdział piąty.


Nowy
Opis
Rozdział pierwszy
Rozdział drugi
Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
the end

Pan i Sługa
Opis
Rozdział pierwszy
Rozdział drugi
Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
the end

Coś jest między nami
Opis
Rozdział pierwszy
Rozdział drugi
Rozdział trzeci
Rozdział czwarty
Rozdział piąty
Rozdział szósty
Rozdział siódmy
Rozdział ósmy
Rozdział dziewiąty
Rozdział dziesiąty
Rozdział jedenasty
Rozdział dwunasty
Rozdział trzynasty
Rozdział czternasty.
the end

One-shoty
Basenowa przygoda.
Walentynki Naruto.
Harry Potter i jego miłość w Hogwarcie.
Wiedziałem...
Bal bożonarodzeniowy.
Tęskniłem.
Welkanocny jajo-torcik.
Powtór spod łóżka.

Lista


Podaj swój e-mail:

znajomi

. inai-czyli dopełnienie ja
zadrzwiami wyobraźni
subway
maciek po prostu!
zuza
nadine-sama
kiminai-chan
w poszukiwaniu
nie ważne
old paper
smocza
mizuichi
lampira
oceny-yaoi
byc-wolnym
yaoi-imagination
tiger-and-the-cat
my-story-th
ofiara
a-lot-of
blythe
moment
majaczysz
avatary
rena
dekoracje
jasper+julian
memories-of-you